- Historyczne tło kaliskich legend
Historyczne tło kaliskich legend
poniedziałek, 16 wrzesień 2019
Od wypisania na tablicy najważniejszych dat w historii Kalisza Pomorskiego rozpoczęła się lekcja na temat miejscowych legend. Prowadzący ją Bogumił Kurylczyk zaczął od lat: 1286, 1296 i 1303, a następnie „przeskoczył” kilka wieków do 1771 i 1772 r. Co wspólnego mają stare podania z tymi odległymi od współczesności datami?
Autorskie lekcje poznawania bogatych dziejów naszego miasta, w ramach przedmiotu wiedza o kulturze, Joanna Mączkowska realizuje w kaliskim Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych już od dziesięciu lat. Zapraszany często przez nią znawca miejscowych tajemnic Bogumił Kurylczyk tym razem (9 września) opowiedział młodzieży dwie kluczowe legendy: o przemianowaniu nazwy słowiańskiego grodu nad rzeką Drawicą z polskiej - Kalis na niemiecką – Kallies, i o słynnym kaliskim kamieniu szlifierskim, czyli Schleifstein.
Nazwa Kalisza Pomorskiego pochodzi bez wątpienia od miasta Kalisz, gdzie rezydował władający Wielkopolską książę Przemysław II, późniejszy król Polski. To on w dokumencie z 1286 r. nakazał by jego poddany rycerz Janusz Kenstel, pan na zamku w naszym Kalis, wprowadził zakon templariuszy na podarowane im ziemie w okolicy Czaplinka (dawniej Tempelburg). Po zagadkowym zabójstwie króla Przemysława II dziesięć lat później (1296), gród Kenstela zagarnęli margrabiowie brandenburscy i w 1303 r. nadali mu prawa miejskie, pozostawiając tę samą nazwę Kalis, ale tylko do czasu. Wkrótce zmieniła się bowiem na zniemczony Kallies, a wraz z tym powstała legenda o łysej Lizie (po niemiecku Kahl Liese), która jako pierwszy przybysz przekroczyła bramę w nowo zbudowanych murach obronnych. A wcześniej postanowiono, iż imię tego pierwszego przybysza będzie nosiła cała miejscowość… I stąd od połączonych słów Kahl oraz Liese miała powstać nowa nazwa miasta – Kallies.
Druga legenda o kaliskim kamieniu (kole) szlifierskim sięga czasów gdy działało tu blisko 300 zakładów sukienniczych. Majstrowie ostrzyli swoje nożyce do przystrzygania sukna na wyjątkowo dobrym kamieniu, stąd ich wyroby uchodziły za najlepsze. Zazdrośni tkacze z miejscowości sąsiednich też chcieli z tego kamienia korzystać i przeszkadzali w pracy miejscowym rzemieślnikom czyniąc zamieszanie w ustalonej przez nich kolejności ostrzenia swoich narzędzi. Postanowiono więc wybudować zapadnię na drodze do kamiennego koła, by każdy obcy majster wpadał do ciemnego lochu. A po doznanej nauczce by już nie był takim, jak przedtem nieokrzesanym natrętem. Przez popularyzacje tej legendy miejscowy Schleifstein stał się powszechnie znanym symbolem zmiany charakteru na lepszy.
Po wielkim pożarze miasta w 1771 r., który spopielił doszczętnie i domy, i kościół, ratusz oraz pałac, Kalisz Pomorski odbudowano za 80 tys. talarów przekazanych przez króla Prus Fryderyka II. Tego samego, który odegrał wiodącą rolę w pierwszym rozbiorze Polski w 1772 r., by zająć całe Pomorze. Wraz z nadejściem wieku XIX napędzane maszynami parowymi fabryki sukna powstałe w Złocieńcu doprowadziły do bankructwa kaliskich rzemieślników. Miasto było tak biedne, że nawet ratusz sprzedano piekarzowi. Ponowna koniunktura zaczęła się dopiero na przełomie wieków XIX i XX, kiedy postanowiono założyć tu uzdrowisko. Wykorzystano wówczas legendarny Schleifstein do nowej opowieści: mianowicie, że jest symbolem nie tylko dobrej zmiany złego charakteru, ale także zmiany podupadłego zdrowia na lepsze.
Aby przyciągnąć do kurortu jeszcze więcej kuracjuszy i gości przed II wojną po raz kolejny rozbudowano legendę o kaliskim kamieniu szlifierskim. Miał on teraz dodatkowo nie tylko „przywracać” zdrowie, ale i zapewniać wierność tych młodych małżonków, którzy zaraz po swoim ślubie zostali w Kaliszu Pomorskim „oszlifowani”. - Jak wielkim powodzeniem wśród nowożeńców z całych Niemiec zaczęło cieszyć się niewielkie, przedwojenne miasto po tym zabiegu marketingowym, świadczy powstała w nim liczba hoteli i restauracji. Z pewnością warto powtórzyć ten komercyjno-turystyczny sukces wzbogacając nasze miasto o tę jeszcze jedną, wyjątkową atrakcję. Zresztą grupa teatralna „Klepsydra” już to czyni, a ceremonia szlifowania spotyka się każdorazowo z wielkim aplauzem młodzieży – zakończył spotkanie Bogumił Kurylczyk.

(ZSP)